News

Kto kupuje stacje ładowania samochodów elektrycznych?

O stacjach ładowania samochodów elektrycznych opowiada Szymon Biel, Dyrektor ds. rozwoju i marketingu w PRE Biel  

Kto kupuje stacje ładowania samochodów elektrycznych?

stacja ładowania samochodu elektrycznego

[Elocity] Ile stacji ładowania sprzedaliście w zeszłym roku?

[Szymon Biel] O ile dobrze pamiętam, liczba wynosiła około dwóch tysięcy. Część z nich były to ładowarki AC, a część DC. Rok 2020 to był pierwszy rok, kiedy sprzedaż wystrzeliła hiperbolicznie z racji zapotrzebowania rynku. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku podwoimy tę liczbę. Chociaż jest to uzależnione od możliwości produkcyjnych, gdyż cały ten proces realizujemy samodzielnie.

[Elocity] PRE Biel, czyl Producent Rozdzielni Elektrycznych. Nadal je produkujecie?

[Szymon Biel] Nieprzerwanie od prawie trzydziestu lat. To jest nasz "core business". Natomiast w roku 2017 pojawiły się również ładowarki. Jakimś cudem wpadliśmy na pomysł, by zacząć je produkować. Wówczas w Polsce samochodów elektrycznych było niewiele i nikt nie myślał o produkcji ładowarek. My z kolei szukaliśmy nowych produktów do wytwarzania i sprzedaży, a stacja ładowania samochodów elektrycznych okazała się czymś, co tak naprawdę jest rozdzielnicą elektryczną o specyficznym zastosowaniu - do ładowania samochodów elektrycznych. Technologia jest bardzo podobna. To, co robiliśmy od wielu lat, po prostu ubraliśmy w nowe obudowy, dostarczając jednocześnie rozwiązania IT. I tak to się zaczęło. Naszą pierwszą ładowarkę zaprezentowaliśmy w Poznaniu na targach Expopower, bodajże w 2017 roku. Tam też orzymaliśmy złoty medal. To była chyba pierwsza polska ładowarka, jaka kiedykolwiek pojawiła się na targach. Oczywiście, była już wówczas obecna zachodnia konkurencja. Niemniej cieszyło nas to, że wzbudziliśmy największe zainteresowanie. Konsekwencją tego był rozwój projektu. Pierwsze dwa lata były dla nas dużym znakiem zapytania. Sami dopiero uczyliśmy się elekromobilniści.

[Elocity] To tak, jak my.

[Szymon Biel] Razem uczyliśmy się elektromobilności, standardów komunikacji - wszystkiego. No i po czterech latacj już możemy pochwalić się tak wysoką sprzedażą. Osobiście przez ponad dwadzieścia lat pracy nie spotkałem się z tak szybko rozwijającym się produktem. Po prostu nas to cieszy.

[Elocity] Czyli taka jest przyszłość. Chociaż rozdzielnice chyba i tak będą potrzebne, bo tak działa dzisiejszy świat, że prąd jest w użyciu.

[Szymon Biel] Przechodzimy na prąd. Z jednej strony jest to bardzo korzystne dla środowiska, pod warunkiem, że ten prąd pochodzi ze źródeł odnawialnych albo przynajmniej ekologicznych. Natomiast również uzależniamy się od prądu. Gdybyśmy teraz mieli jakiś "blackout"', to byśmy tego wywiadu nie dokończyli.

[Elocity] To prawda, dzisiaj bez prądu ciężko jest cokolwiek zrobić.

[Szymon Biel] Uzależniamy się od niego, zwłaszcza kiedy mowa o samochodach. Kiedyś mając konie byliśmy uzależnieniu od niczego. Co koń zjadł, to jechał dalej. Później była ropa, teraz prąd. Taki postęp.

[Elocity] Może będzie tak, że prąd będziemy produkować dosłownie wszędzie. Myślę o odnawialnych źródłach energii, fotowoltaice, może o biogazowniach, a może pojawią się jeszcze inne metody i faktycznie będziemy mieli przysłowiowe elektrownie wodorowe w domach, gdzie pozostanie jedynie kapsułkę wrzucać.

[Szymon Biel] Wszystko tylko nie węgiel. To na pewno. Elektrownie węglowe sprawiają, że elektromobilność dostaje rykoszetem. My zawsze tłumaczymy klientom, że elektromobilność nie jest ekologiczna, z czym się zgadzają. Każdy samochód trzeba jednak wyprodukować używając metali i pierwiastków ziem rzadkich. Natomiast to, na co mamy wpływ, a co jest ekologiczne, to zeroemisyjność - panel na dachu, magazyn energii i stacja ładowania. Dopiero wtedy mamy to idealne, ekologiczne rozwiązanie.

[Elocity] Jak zmieniają się Wasi klienci? Dostarczacie stacje ładowania praktycznie do każdego segmentu rynku - AC i DC. Kto na początku o nie pytał i wreszcie, kto je kupował?

[Szymon Biel] Pytanie powinno brzmieć - kto rozeznawał. Był taki moment, że każdy pytał, ale nikt nie kupował. To był moment, kiedy ustawa i rozporządzenie wchodziły w życie - taki moment wstrzymania. Każdy zadawał sobie pytanie - "co będzie dalej?". Natomiast, gdybym miał zdefiniować, kto kupuje ładowarki elektryczne, to jest to każdy, kto ma lub będzie miał samochód elektryczny. Biznes, sektor publiczny i osoby prywatne. Każdy. To jest tak naprawdę produkt masowy. Niezależnie od tego, czy będzie nam to instalował elektryk-instalator, czy zapewni to sieć dystrybucji. Tak czy inaczej, będziemy z nich korzystać, a najbardziej ładowarek będziemy potrzebować w domu. Zatem najbardziej naciskamy teraz na domowe stacje. Oprócz tego, sektor motoryzacyjny, by kupując nowy samochód elektryczny, dostać w zestawie ładowarkę, którą serwis instaluje w domu, przygotowując uprzednio instalację. I wreszcie biznes, czyli przede wszystkim wszędzie tam, gdzie są floty samochodowe. Wyraźnie widać, że obecnie elektromobilność jest nakręcana przez biznes. I po ustawie, także sektor publiczny - wymiana 10 procent floty, gdzie za każdym samochodem idzie stacja ładowania. Jeśli więc kiedyś klienci tylko pytali, to dopiero teraz domykają te procesy inwestycyjne.

Wynika to też z faktu, że jak kiedyś kupowaliśmy samochody, to nie myśleliśmy o tym, gdzie będziemy je tankować. Była stacja benzynowa i koniec tematu. W przypadku aut elektrycznych, możliwości jest znacznie więcej.

[Elocity] Było to bez znaczenia, nikt się nad tym nie zastanawiał.

[Szymon Biel] Dokładnie. Natomiast teraz doradzamy naszym klientom, że jeśli czekają już na zamówiony samochód, by w tym czsaie przygotowali sobie instalację elektryczną w domu, w firmie - wszędzie tam, gdzie będą korzystali z ładowarki. Nie ma co ukrywać, że ceny ładowania w ładowarkach publicznych bedą zawsze wyższe od tych domowych. Wiadomo, że przedsiębiorcy muszą pokryć koszty inwestycji - to jest normalne. Dlatego też myślę, że ładowania będą odbywały się głównie w domu, więc to są obecnie nasi najwięksi klienci. Mimo, że to są ładowarki najprostsze, to jest ich najwięcej.

[Elocity] Czy spółdzielnie mieszkaniowe już powoli przyzwyczajają się do tego, że te ładowarki będą potrzebne w garażach? Nowo projektowane budynki to jest trochę inna para kaloszy, ale głównie chodzi o to, co już zostało zbudowana, nie tylko w latach 60. czy 70., ale również 10 czy 15 lat temu.

[Szymon Biel] Trzeba te obiekty podzielić rocznikowo. W tych starszych budynkach trzeba oczywiście dostosować nieco instalację. Wszyscy się raczej garną do tego, nie to, co kiedyś. Oczywiście pojawiają się jakieś demony przeszłości, że "to się będzie palić, że będzie wybuchać". Natomiast coraz częściej członkowie wspólnot proszą o taką możliwość i z reguły nie dostają odmowy. Wspólnoty same wiedzą, że za chwilę ktoś inny będzie o to prosił lub sam zarząd będzie tego potrzebował, dlatego nie blokują się przed tym. Oczywiście pojawiają się pytania typu "kto będzie za to płacił?, jak to rozliczać?, czy jest to bezpieczne?". Jednak zauważamy wmożone zainteresowanie, zwłaszcza przy nowo budowanych obiektach. Deweloperzy podchodzą do tego dość marketingowo. Pojawia się przy tym również wiele pytań typu: czy robić UDT?, komu to potrzebne?, jaka moc?

[Elocity] Jak rozliczać?

[Szymon Biel] Ewentualnie - czy tej mocy wystarczy na obiekcie, czy dokupować kolejną. Takich pytań jest całkiem sporo. My głównie edukujemy. Chętnie bierzemy udział w każdej edukacyjnej kampanii, bo niosą one korzyści dla obu stron.

[Elocity] Tak. Nowi kierowcy aut elektrycznych, którzy wcześniej nie jeździli takimi samochodami, trochę się boją tej pustej czy wyczerpanej baterii, bo nie każdy rozumie, że to działa podobnie, jak pojazd spalinowy - przecież nie tankujemy auta codziennie.

[Szymon Biel] Jak jedziesz w lutym autostradą z Warszawy do Poznania i w okolicach Konina brakuje w aucie energii, to sam wiesz, co po plecach spływa..

[Elocity] Tak, ale sam powiedziałeś, że Wasza pierwsza ładowarka pojawiła się w roku 2017. W tamtym czasie topowa wersja samochodu elektrycznego miała 200 km zasięgu, podczas gdy dzisiaj mówimy już o 300, 400, a nawet 500 kilometrach. To jest zupełnie inna rzeczywistość.

[Szymon Biel] Pierwsze ładowarki produkowaliśmy jeszcze z pierwszym typem wtyczki. To też pokazywało, jak samochody przyspieszyły generacyjnie. Jak wiele modeli zostało wypuszczonych na rynek.

[Elocity] To już jest fenomen, prawda? Samochodów elektrycznych jest już bardzo dużo. Co chwila pojawiają się na ulicach nowe elektryki. Wszystkie koncerny już je mają. Ewidentnie napędza to rynek elektromobilności.

[Szymon Biel] Nie daje wyboru klientowi. Jeżeli do 2035 roku przestanie się produkować diesle, to rynek bardzo się zmieni. Natomiast dobrym pytaniem jest, co będzie, kiedy tych samochodów będzie coraz więcej? Chociażby jak w Norwegii. Czy tych stacji wystarczy? Czy tej mocy wystarczy? Skąd ją weźmiemy? Mam nadzieję, że fotowoltaika będzie dalej się tak rozwijała. Natomiast na pewno nieodłączne są magazyny energii. Bez tego nie będziemy sobie w stanie poradzić z regulacją sieci energetycznej.

[Elocity] Rozwiązaniem jest system bilansujący czy balansujący w domach, pozwalający na zaprogramowanie ładowania w sposób optymalny, zarówno pod kątem potrzeb, jak i mocy. Oraz pozwalający na przechowywanie energii, gdy mamy jej za mało lub za dużo.

[Szymon Biel] By nie oddawać do sieci, tylko zatrzymać ją dla siebie. Mimo wszystko jestem zwolennikiem off-gridowych sieci domowych. Tak, abyśmy mogli tę energię kumulować i magazynować, a nie oddawać - chyba, że jest taka potrzeba.

[Elocity] Wrócmy do rynku. Jak z Twojej perspektywy wygląda dzisiaj rynek ładowarek w Polsce?

[Szymon Biel] Oba segmenty (AC i DC) rozwijają się dokładnie w ten sam sposób - lawinowo. Liczba stacji rośnie hiperbolicznie. Może nie widać tego na ulicach, bo ta liczba rośnie głównie w domach - stacje AC. Chociaż zdarza się już, by klienci kupujący samochody z większą baterią i mocniejszą możliwością ładowania, myśleli już o zainstalowaniu w domach DC.

[Elocity] Wallboxy DC?

[Szymon Biel] Nie tylko. Nawet wolnostojące. W zależności od tego, na co mogą sobie pozwolić.

[Elocity] Nawet na 50 kW?

[Szymon Biel] Tak, mamy takich klientów.

[Elocity] 50 kW do domu?

[Szymon Biel] Do domu. Być może wynika to z ich stylu pracy, trybu życia, potrzeb.

[Elocity] Zasobności portfela.

[Szymon Biel] Trochę tak. Zdziwienie bywa spore, kiedy mówimy o różnicach cen pomiędzy AC i DC. Natomiast należy pamiętać, że różnice w możliwościach też są znaczące. Kreuje mi się taki obraz, że w domu być może teraz jest tylko jeden elektryk, ale co zrobić, kiedy są trzy i jedna stacja AC? Kto będzie się pierwszy ładował? Mąż, żona, syn? Stąd potrzeba posiadania ładowarek DC w domach też zaczyna się pojawiać. Śladowo, bo śladowo, ale jednak. To samo zaczynamy obserwować w przypadku publicznych ładowarek DC przy na przykład ruchliwych drogach wojewódzkich. Tworzą się tam kolejki. Zatem jedna ładowarka nie załatwia nam sprawy. Póki co jest jeden samochód elektryczny, ale zaraz może pojawić się myśl o kolejnym. Zresztą ciężko jest się przesiąć z elektryka do auta spalinowego.

[Elocity] Tak, to prawda.

[Szymon Biel] Dostałem obecnie auto zastępcze. Spalinowe. I przyznam szczerze, że dojeżdżając do Warszawy czułem, że jakbym cofnął się w czasie o dekadę.

[Elocity] Inna jakość, prawda? Wrócmy jednak do tego, co powiedziałeś o klientach, którzy kupują stacje DC. Może stacje ładowania o mocy 50 kW to jeszcze nie, ale 25 czy 30 kW, mogą być ciekawą alternatywą również dla mniejszego biznesu w miejscu, gdzie klienci pojawiają się coraz częściej. Jak będzie wyglądał przyszły rok, jeśli chodzi o polską elektromobilność?

[Szymon Biel] Stacji ładowania samochodów elektrycznych będzie jeszcze więcej. Dużo więcej będzie widać samochodów elektrycznych i zielonych tablic rejestracyjnych. Obecnie, w większych miastach dziennie widzimy dwa, może trzy takie auta. Chociaż wczoraj w Warszawie widzaiłem Toyotę Mirai. To już w ogóle jest jednorożec, jeśli mowa o samochodach zeroemisyjnych. Natomiast trend ten już się nie zatrzyma. Ta zmiana będzie postępować. Dużo też dała w tym zakresie pandemia COVID-19, gdyż wiele osób zaczęło interesować się nad alternatywnym środkiem transportu. Zaczęto kupować małe, auta miejskie, jak np. elektryczna Skoda Citigo. To jest nieustanny rozwój rynku. Widzimy to po skali produkcji naszych stacji. Gdyby rynek nie rozwijał się tak szybko, zaprzestalibyśmy produkcji. Tam gdzie samochód, tam i ładowarka.